Malec

Monografia Jana Ruska - cz. 4

Rozmiar tekstu:

Do stołu zasiadają naraz wszyscy domownicy

Jadłospis mieszkańców nie był zbytnio zróżnicowany. Za to jedzenie posiłków jest przez mieszkańców celebrowane: Do stołu zasiadają naraz wszyscy domownicy. Rodzice z dziećmi i ze służbą, donosi matka, albo któraś z najstarszych córek. Spożywa się z jednej kamiennej miski, łyżkami blaszanemi lub aluminiowemi. Przy stole podczas spożywania potraw panuje spokój i powaga. Ojciec mówi „że przy stole trzeba się zachowywać jak w kościele”. Ton cały nadaje głowa rodziny, zasiadając do jedzenia zawsze ze znakiem krzyża świętego i wielkim nabożeństwem. Odchodząc od stołu żegna się również, i tego samego wymaga od pozostałych domowników.

Podstawą żywienia były ziemniaki: ten chleb ubogich. Zaś u średnio zamożnych chleb. Jadłospis można podzielić na powszedni, stosowany podczas najmu robotników i jadłospis świąteczny, który przychodzi dwa razy do roku. Powszechnie na śniadanie spożywa się zacierkę, ziemniaki z żurem na mleku lub okraszone słoniną, z polewką lub serwatką, na obiad kapusta z kartoflami, ziemniaki z kwaśnym mlekiem, a gdy mleka w gospodarstwie brakuje, ziemniaki zalewa się żurem, polewką, serwatką lub „pipą”. Na podwieczorek / jurzyna/ kawałek suchego chleba, latem do niego dochodzi mleko, a na wieczerzę znów ziemniaki z mlekiem, polane jakąś dolewką. Podczas prac polowych, gdy cała rodzina jest w polu, nie ma czasu na obieranie ziemniaków , zastępuje je kasza jęczmienna lub fasola, nazwana przez ludność grochem, okraszona słoniną lub masłem . U bogatszych gospodarzy jadłospis nie jest specjalnie bogatszy: U zamożniejszych mniej więcej powszechne odżywianie jest takie, jak u biedniejszych podczas cięższych dni pracy w polu. Podczas najmu robotników obcych jadłospis nie zmienia się zasadniczo, a dochodzi do pokarmu tylko więcej mleka i tłuszczu . Mięso, jak widać bardzo rzadko zjawia się na stole, a w szczególności u małorolnych, u zamożniejszych spotyka się je raz na tydzień.

Jedynie w święta jadłospis zmieniał się na bogatszy: W Boże Narodzenie pojawia się na stole pieczywo z najlepszej mąki pszennej w postaci kukiełki, placków i kołaczy, w obiad rosół i mięso i podczas tych świąt daje się zauważyć przewagę pokarmów mącznych i mięsnych, z wyłączeniem ziemniaków, kapusty, fasoli i kaszy(…)W święta Wielkanocne podają znów na stół jajka, kiełbasę, mięso i różne wędliny, wszystko to święcone. Tutaj w porównaniu ze świętami Bożego Narodzenia widzimy ogromną przewagę potraw mięsnych i mącznych w postaci chleba i pszennych placków „kołoczy”. Nie zawsze jednak bogatsze, świąteczne jedzenie wychodzi wszystkim na zdrowie: Odbija się to ujemnie na stanie zdrowia, wywołując często choroby żołądkowe. Ulubioną potrawą z okazji świąt rodzinnych jest żurek gotowany na mięsie wieprzowym, używany mało przez biedniejszych, a podawany najczęściej w obiad weselny, na chrzciny dziecka lub inne uroczystości familijne.

Jan Rusek widzi zagrożenia, jakie wynikają z ubogiej diety: ogół mieszkańców odżywia się marnie. Spożywa zadużo węglowodanów a zamało tłuszczów i białka. Zwraca się uwagę większą na ilość pokarmów aniżeli na jakość. Należałoby koniecznie zmienić rodzaj odżywiania. Spożywać więcej pokarmów białkowych i tłuszczowych w postaci fasoli, grochu, niezbieranego mleka, mięsa it.p. Ten słaby stan odżywiania powoduje brak odporności na różnego rodzaju choroby, wyczerpanie, anemję obserwowane bardzo często u dzieci i osób starszych, a co zatem idzie znaczne skrócenie wieku życia, które to zjawisko daje się zauważyć w dużym stopniu u mężczyzn.

Bardzo pocieszające jest, że napojów alkoholowych powszechnie ludność nie używa prawie wcale. Czasami piwo po dobrym objedzie, lub wino i rum dla gości do herbaty.

Niezmiernie głęboko weszły w nasz lud wiejski zwyczaje, wierzenia, wróżby

Ludowe zwierzenia i obyczaje były bardzo ważnym elementem życia mieszkańców Malca. Są czymś więcej, niż tylko celebrowaniem tradycyjnego obrzędu: Związane, z najróżnorodniejszemi sytuacjami życiowymi, tworzą niewyczerpane siły emocjonalnej, pomocy w szczęściu lub nieszczęściu. Są one bogatą skarbnica nadziei i wiary w lepsze jutro. Tworzą tę siłę potencjalną, na której lud opiera swoją etykę życiową . Warto się zapoznać z niektórymi wierzeniami:

  • W dzień wigilijny Bożego Narodzenia należy najuczciwiej spędzać czas, bo jak się go spędzi, takim się będzie przez cały i następny rok.
  • W dzień Wielkiej Nocy gospodarz nie odpoczywa w południe, to nie śpi, bo inaczej żyto powaliłoby mu się w polu.
  • Pasterz wypędzając bydło poraz pierwszy w pole(…) pastuszek dostaje tyle jaj, od gospodyni, ile ma krów do pasania. Jajka powinien potoczyć po grzbiecie i brzuchu krów, by były zawsze okrągłe, tłuste i najedzone.
  • W wigilię Bożego Narodzenia kładzie się na stół siano, na niego bochenek chleba, a pod siano pieniądze aby cały rok trzymały się w domu.
  • W święto Trzech Króli święci się wodę, przechowuje się ją i w ciągu roku używa się jej przy ważniejszych wydarzeniach domowych. Święci się również kredę, żywice sosnową i mirę, a po przyjściu z kościoła okadza się gospodarza, mieszkanie i dobytek.
  • W dniu drugiego lutego święci lud gromnicę laną z wosku pszczelego. Zapala się przy konaniu człowieka, podczas silnej burzy, gradobicia i piorunów, a płomień jej ma chronić gospodarstwo przed uderzeniem i tego rodzaju nieszczęściami. W tym samym czasie wynosi się na podwórze łopatę chlebową, która ma chronić zboże w polu od zniszczenia.
  • W dzień rezurekcyjny jest zwyczaj święcenia święconego, cała ludność zbiera się przy szkole, gdzie odbywa się święcenie chleba, jaj, wędlin i najrozmaitszego mięsa, Po przyjściu do domu gospodarz obchodzi trzy razy ze święconym wokół domu, ażeby żaby do niego nie wchodziły. Krając chleb święcony, pierwszą kromkę przechowuje w skrzynce, a w czasie zwózki zboża, wkłada ją do pierwszego snopa co znów ma chronić zboże od zniszczenia przez myszy.
  • W niedzielę palmową, święci lud palmę. Palma składa się z gałązek jałowcu, kruszyny, kaliny, wierzby, tarniny, trzciny, gałązek drzew owocowych it.d. Po przyniesieniu z kościoła zawiesza się ja na drzewie w ogrodzie, a po przeschnięciu przechowuje się ją na strychu. Podczas burzy rzuca się po kilka gałązek palmy na ogień w kominie, okadza się nią bydło, przy pierwszym wypędzeniu.
  • W wielką sobotę część dolna palmy t. zw. głowisko odcina się, niesie się do kościoła, opala na ogniu święconym i w wielką niedzielę robi się krzyże, które znów wczesnym rankiem na drugi dzień wbija się do każdego kawałka pola, kropiąc je woda święconą, przyniesioną w wielką sobotę z kościoła. Temi samemi palmami w pierwszy dzień Zielonych Światek opala się w polu zezwijajace się kłosy zbóż. Zwyczaj ten sięga prawdopodobnie czasów pogańskich. Zwie się sobótką. Połączony jest z paleniem ognia, śpiewami, tańcami i różnemi zabawami wkoło niego.
  • W wielki czwartek gospodarz zbiera po kilka listków koniczyny, „słodyki” ze stawu, pączki z sosny, miesza je z ciastem, robi po trzy placuszki dla każdej sztuki bydła i podaje je im w wielki piątek jeszcze przed wschodem słońca. Ma to podobno zapobiegać wzdęciu bydła w polu, na stawie i w lesie.
  • W ten sam dzień jeszcze o zmroku wstają ludzie z łóżka i wprost w bieliźnie biegną do rzeki, myją się, nie zwarzając na przeziębienie. Niektórzy śmiałkowie rzucają się nawet do zimnej wody i kąpią się. Zwyczaj ten związany jest z męką Pana Jezusa.
  • W drugi dzień Wielkiej Nocy chłopcy i dziewczęta polewają się wzajemnie wodą, a zwyczaj ten zwie się „śmiergstom”.
  • Gospodarz orząc pierwszą skibę na wiosnę, bierze trzy grudki ziemi, pociera niemi piersi konia, by zapobiec przeciw dotkliwym otarciom ciała.
  • W ostatni dzień starego roku i w dniu pierwszego maja muzykanci wiejscy wygrywają przed oknami gospodarza, życząc mu pomyślnego nowego roku lub szczęśliwego, dobrego lata. Za życzenia otrzymują podarunek w postaci jeden do dwóch zł., rzadziej poczęstunek wódką.

Babka daje lepsze rady i wskazówki, aniżeli właściwy lekarz

Jedną z ważniejszych osób we wsi jest „babka”. Osoba, która odgrywa znaczącą rolę w wielu sytuacjach życiowych. Jest główną postacią przy narodzinach i chrzcie: Babka jest to kobieta starsza, zastępująca akuszerkę, niewykwalifikowana, ale praktyczna i mająca wielkie doświadczenie w tym kierunku. Cały czas opiekuje się dzieckiem i matką, aż do przyjścia jej do zdrowia. Według zdania ludu daje lepsze rady i wskazówki, aniżeli właściwy lekarz.

Babka niosąc dziewczynkę do chrztu, (…) niesie ją szumnie, dumnie i z paradą, by ją wszyscy widzieli, a kiedy podrośnie, aby ją i chłopcy mogli zobaczyć. Po powrocie z kościoła obowiązkiem babki jest rozwiązanie dziecka z powijaków, a jeśli chrzczono dziewczynkę, to wstążeczki, któremi poduszka była owiązana, rozwija się je i rozwiesza w oknach również po to, by ją chłopcy mogli łatwo zobaczyć. Po pierwszej kąpieli dziewczynki babunia wyjmuje ją z wody kładzie na kożuszek, by jej się ładnie i pięknie włosy kręciły.

Z dziećmi związane są też zwyczaje i wróżby: matka kładzie przed nim (dzieckiem) do wyboru chleb, grudkę ziemi, pieniądze i różaniec. Jeśli dziecko weźmie do ręki chleb, to będzie gospodarzem, a ziemię – prędko umrze, pieniądze – to będzie bogate, a różaniec – należałoby go uczyć na księdza, a gdyby się zdarzyło, że dziecko naraz wszystko bierze, to wyrośnie na człowieka chciwego, skąpego i zazdrosnego. Szereg wierzeń związanych było ze snem dziecka: Jeśli dziecko cierpi na bezsenność, matka idzie do sąsiada i szuka snu. Matka obchodzi wszystkie cztery kąty. Sąsiadka widząc to zapytuje, czego szuka, wtedy matka odpowiada „boskiego zmiłowania dla dziecięcia spania”. Mając już sen w garści biegnie do domu i kładzie do dziecku pod poduszkę. (…)Jeśli dziecko źle sypia daje matka pod poduszkę mak, który ma dać dziecku sen. (…) Nie wolno nigdy zamiatać z pod kołyski śmieci, bo to może dziecku zabrać spanie, a jeśli to czyni się, należy kołyskę przestawić.

Gorzej, kiedy dziecko się przestraszy czegoś w nocy, Wtedy działania muszą być bardziej radykalne: matka gotuje wodę, nalewa na miskę, obchodzi z nią trzy razy wokoło kołyski, przelewając ją nad dzieckiem, śpiącem w kołysce. Później miskę z wodą stawia pod kołyskę, nakrywa tym garnuszkiem, z którego dziecko jada. Jeśli woda wejdzie do środka garnuszka, to to jest dowód, że dziecko na pewno przestraszyło się czegoś. Biorze powtórnie tę wodę, gotuje trzy razy, wychodzi z nią chyłkiem z domu, nie patrzy się na wodę, wylewa ją ponad głowę na dach.

Ma rację Jan Rusek, krytykując te metody: Lud nie wierząc w lekarza wierzy w przesady, które rzadko pomagają dziecku, przedłużając jego chorobę i często skracają jego życie.

Kiedy chłopiec przyjdzie w swaty

Zanim doszło do ślubu, mieszkańcy Malca, nie tylko chłopak i dziewczyna podobający się sobie, musieli się sporo natrudzić. Wiele osób musiało się zaangażować, zanim doszło do ślubu. Inicjatywa należy do chłopaka: Skoro chłopcu spodoba się dziewczyna, a zna ją już dłuższy czas, i rodzice również ją znają, biorą sobie dwóch dobrych znajomych, i idą w swaty. Jeśli zaś jej nie zna, posyła do niej wpierw swatów, którzy omawiają całą sprawę z rodzicami panny, a kiedy się zgodzą na odwiedziny młodego, to dopiero wtedy idą rodzice i młody wraz ze swatami, a jeżeli dziewczyna mieszka trochę dalej, zaprzęgają konie i jadą, jak to mówią z całą paradą. Zabierają ze sobą flaszkę wódki, antałek piwa / około 25 litrów/, a kawaler cukierki dla panny. W czasie spotkania, pomiędzy rodzicami młodych odbywają się istne targi: Chodzi im o zapisy ziemi, wysokość posagu, wyprawy i inne świadczenia związane z samym weselem. W tym czasie młodzi udają się do kuchni snując myśli o swym szczęściu, dowcipkując z resztą rodzeństwa. Wszelkich zapisów majątkowych dokonywano na tydzień przed ślubem. Czasami zdarzało się, ze zapisy, a tym samym ślub nie doszedł do skutku. Jeżeli wszystko układało się szczęśliwie, to w przeddzień ślubu drużki i drużbowie zbierają się „na dobranoc” u panny młodej. Tam dobierają się wzajemnie odpowiednie pary drużbów i drużek. Drużki przypinają swoim drużbom wstążeczki do boku, pomagają w przygotowaniu wesela, trochę potańcują, pobawią się i potem rozchodzą do domu.

Na co dzień ubiór mieszkańców Malca nie wyróżniał się niczym szczególnym. Dawniej modne były górnice (…)Były to długie białe palta, szyte z prostego płótna lnianego a kołnierze i całe brzegi. Teraz zapanowała moda małomiasteczkowa. Chłopcy ubierają się więcej po miejsku. Ubrania szyją z materjału bielskiego lub łódzkiego, skrajane całkowicie na sposób miejski, na nogach buciki albo buty, koszule kolorowe, ewentualnie białe z kołnierzykiem wykładanym przy nim krawatka, uszyte we wsi, a na głowie noszą kapelusz (…)Dziewczęta noszą sukienki, bluzki/ jakle/ z różnokolorowego materjału bawełnianego, często koloru pstrego, a na głowie chusteczkę jedwabną, zimą krótki kożuszek w rodzaju kożuszka zakopiańskiego, starsze kobiety nakrywają się dużą wełnianą chustką zwaną „odsiewaczką”.

Natomiast do ślubu pani młoda ubiera się na biało, albo kremowo, na głowie ma włosy rozpuszczone, a do nich przypięty wianek mirtowy. Natomiast pan młody ubiera się w ciemny kostjum . do boku jego przypina mu pani młoda bukiecik mirtowy z białą wstążeczką. Bardzo ważne jest, żeby pani młoda nie ubierała do ślubu żadnej części garderoby w kolorze czerwonym, bo jest taki przesąd, że chłop babę będzie bił, aż do krwi.